Tryb hardcore w Diablo 4 to taki powrót do gier, kiedy miało się ograniczoną liczbę żyć, w tym przypadku - jedno. Ma to swój urok, bo zmienia zupełnie sposób myślenia/grania.
Ma też swoje wady, bo można głupio zginąć. Dziś uwaliłem build na 120 poziomie mistrzowskim, bo dołączyłem do drużyny, która robiła twierdzę Kazarów. Wszystko szło fajnie do momentu, kiedy dwóch członków drużyny nie wyszło z gry (może zginęli i nie zauważyłem tego), a ja zamiast wyjść kontynuowałem podbój w duecie... Krótko to trwało, bo w twierdzy zrobiono irytującą mechanikę, przez którą można zginąć nie ze swojej winy.
W dodatku w trybie hardcore jeszcze bardziej irytuje mnie nieczytelność poziomu zdrowia. W ferworze walki, grając na dużym TV łatwo przeoczyć jak krytyczny poziom zdrowia mamy, a postępująca czerwień na obwodzie ekranu zlewa się z kolorystyką gry.
Tak więc pograłem w sumie tą postacią 18 godzin na hardore i wystarczy mi to na bardzo długo... przysięgam Wam, że już nie ruszę tego trybu co najmniej do jutra!
#Diablo4 #Diablo #Giereczkowo