Wolność innego wtrąca mnie w stan pewnej bezradności. Wiem, że inny jest wobec mnie, ale nie jest dla mnie. Nie mogę go posiąść, nie mogę go pojąć. Jestem wytrącony z dotychczasowej płaszczyzny obcowań. Nie mogę nie 'mieć' twarzy tego, kogo spotykam. Bogowie również nie mogli 'mieć' twarzy Prometeusza, a wrogowie – twarzy Jezusa. Co mogę?