Wspominałem już może, że pracuję nad przejściem #Gentoo z na wpół zepsutego eselect-ldso dla #BLAS / #LAPACK, na #FlexiBLAS. Oznacza to również, że czeka nas okres przejściowy, w czasie którego obydwa rozwiązania będą wspierane.
Plus jest taki, że stan "po" jest kompatybilny pod względem ABI ze stanem "przed" (a przynajmniej powinien być — pracujemy z autorami, by poprawić ostatnie niedociągnięcia). Zastępujemy libblas.so, liblapack.so i inne biblitoteki dowiązaniami symbolicznymi, więc programy skompilowane przed zmianą po prostu zaczną używać FlexiBLAS.
Minus jest taki, że w drugą stronę nie jest tak łatwo. Po zastąpieniu biblitotek dowiązaniami, nowoskompilowane programy będą odczytywać SONAME z biblioteki docelowej, a więc zaczną się wiązać bezpośrednio z FlexiBLAS. Co za tym idzie, powrót do stanu poprzedniego będzie wymagał ich ponownej kompilacji.
Aby tego uniknąć, musielibyśmy zamiast dowiązań symbolicznych zastosować jakieś biblioteki pośredniczące, które miałyby "stare" SONAME, a korzystąły z funkcji FlexiBLAS. Niestety, nic prostego tu nie zadziała — musiałbym jakoś "wyeksportować" symbole z FlexiBLAS, i najlepiej podzielić je na odpowiednie biblioteki, żeby `-Wl,--as-needed` nic nie wycięło. Tylko jak to zrobić?
Cóż, eselect-ldso tworzy jakieś biblioteki, więc może uda się coś wykorzystać. No i szukam w źródłach, i nic nie mogę znaleźć. W końcu do mnie dociera, że cała logika dodana jest przez łatki Gentoo. A te łatki są po prostu paskudne. W OpenBLAS tworzymy dodatkowe biblioteki libblas.so, itp., które zawierają kopie obiektów z OpenBLAS i wiążą się z libopenblas, żeby pobrać brakujące zależności. Nawet nie wiążą się jedna z drugą, więc każda duplikuje sporo kodu niezależnie. Łatki dla BLIS są jeszcze gorsze — tu libblas.so i libcblas.so to praktycznie kopie libblis.so, z poszczególnymi "niepotrzebnymi" symbolami ukrytymi przy pomocy "visibility".
No cóż, można się było tego spodziewać po projekcie z #GSoC.